TEST DRIVE : Lexus GS450h

Test Drive

TEST DRIVE : Lexus GS450h

000065

Gdy Lexus wchodził na rynek amerykański, nie miał łatwej sytuacji na rynku. Konkurenci niemieccy już dawno udeptali sobie miejsce na rynku i zdobyli rzeszę wiernych klientów. Jednak na przestrzeni lat, polityka japońskiej marki okazała się na tyle skuteczna, że rynkowy sukces udało się odnieść nie tylko na nowym kontynencie, lecz na całym świecie. Początkowa polityka marki wprowadzała pewną innowację w relacji producent – klient. Od teraz przedmiotem sprzedaży nie był jedynie luksusowy samochód a pakiet samochód + ciągła troska o klienta. Najwyższy standard obsługi szybko trafił na języki, co okazało się świetną drogą promocji dla nowego producenta. Z biegiem czasu do akcji wkroczyli księgowi, przez co legendarnej obsługi już nie doświadczymy, ale zdecydowanie znajdziemy legendarną jakość wykonania.

000064

Tego auta nie pomylimy z żadnym konkurentem. Stylizacja BMW czy Mercedesa w porównaniu do modelu GS jest ospała i nudna. Lexus dumnie pręży swoje designerskie atuty. Garbata maska z wielkim przetłoczeniem, atrapa chłodnicy wycięta kataną i reflektory przednie o równie ostrej linii tworzą agresywny obraz auta, jednak na ziemię sprowadza tył samochodu, gdzie na próżno szukać jakiejkolwiek końcówki wydechu – wszak to ekologiczna hybryda.
Wsiadając do auta, przenosimy się w inny wymiar. Pierwsze pozytywne wrażenie płynie z jakości użytych materiałów, ale nad tym chyba nie trzeba się rozwodzić… Naciśnięciu guzika start towarzyszy opuszczenie kierownicy i przysunięcie fotela kierowcy – bardzo przyjemne szczególnie dla niższych osób przy wysiadaniu, kiedy to wszystko dzieje się na odwrót. Na pokładzie testowanego pojazdu znalazł się rozbudowany system multimedialny, którego obsługa nie jest tak intuicyjna, jak u konkurencji. Lexus zdecydował się na zastosowanie joysticka, przez co kliknięcie konkretnego okna na ekranie nie jest takie proste, jak mogłoby się wydawać. Na prostej drodze jakoś udaje się wszystko obsłużyć, jednak jadąc po wybojach, nie sposób kliknąć to, co chcemy.

000106
Jednak, kiedy uda się już wybrać konkretny utwór, czy stację radiową, do uszu dochodzi muzyka o niesamowitej czystości dźwięku. Wnętrze Lexusa zamienia się w małą salę koncertową, przez co będziemy szukać jak najdłuższej drogi do celu…
Testowa limuzyna to Lexus GS450h, więc samochód z topową jednostką napędową, jak przystało na koncern – hybrydową. 345 KM i 352 Nm zapewniają bardzo dynamiczną jazdę, jednak nie zapominajmy, do czego to auto zostało stworzone. Największą przyjemność z jazdy Lexusem odczujemy, nie ścigając się ze świateł, lecz jadąc w daleką trasę, podczas której docenimy wszystkie superlatywy jazdy tym autem. Komfort jazdy wynika również z przyjemnie zestrojonego zawieszenia – samochód wybiera dosłownie każdą nierówność, lecz w tym przypadku kosztem delikatnego wyc000063hylenia w zakrętach.

000107
Żeby tak bardzo nie słodzić, trzeba wspomnieć o skrzyni biegów. Zastosowano tu przekładnię CVT, co oznacza przyjemność godną jazdy tramwajem. Niby można się posiłkować trybem sport i zmianą wirtualnych biegów łopatkami, jednak dla motoryzacyjnych purystów jest to rozwiązanie nie do przyjęcia. A mogło być tak pięknie.
Lexus stworzył auto idealne w swoich założeniach. Samochód płynie po drodze, współgra z kierowcą, jest komfortowy, ma ładną linię nadwozia, wysokiej jakości wykończenie i pozwala na chwile uniesienia. Szkoda, że zabrakło w planowaniu odrobiny pazura, jednak trzeba przyznać, że Japończycy mają skłonności do perfekcyjnego planowania swoich przedsięwzięć.

Karol Molasy

Karol Molasy

Dodaj komentarz