TEST DRIVE : Skoda Superb

Test Drive

TEST DRIVE : Skoda Superb

000188

Przez wielu niedoceniana, przez niektórych aż za bardzo. Często stawia się ją obok Mercedesa klasy E, czy BMW 520d, przyjmując jako punkt odniesienia przestrzeń wewnętrzną i rozmiary auta. Jednak pierwsza generacja Skody Superb debiutując w 2001 roku, stworzyła sobie nowy segment – auta oferującego znacznie więcej przestrzeni niż konkurenci klasy Premium, w niższej cenie i co za tym idzie uboższym wyposażeniem. Jednak druga generacja znacznie poprawiła jakoś wykończenia wnętrza i „doroślała” pod względem oferowanych udogodnień.

000103
Wygląd ujmę określeniem – odpowiednio zaskakujący. Linia boczna wskazuje, że mamy do czynienia z komfortową limuzyną. Na próżno szukać odwołań do podstawowej wersji za 79 tysięcy złotych. Klasyczną linię dopełniają ciekawe przetłoczenia, eleganckie felgi i przyciemniane tylne szyby zwiększające elegancję modelu. Zdecydowanie zarysowana linia pasa przedniego zwiększa dynamikę auta, jednak już na pierwszy rzut oka dostrzec można podobieństwo do mniejszej siostry Octavii. Co gorsze, widać na nim już ząb czasu, pomimo face liftingu przeprowadzonego w 2013 roku. W tylnej części nadwozia zmianom uległy klosze reflektorów i klapa bagażnika, na której znalazło się dodatkowe przetłoczenie. Wnętrze zaprojektowane jest bardzo poprawnie. Wszystkie przyrządy pokładowe są w zasięgu kierowcy, obsługa systemu multimedialnego nie sprawia większych problemów, jednak brakuje mu powiewu nowoczesności. Co prawda, siedząc w samochodzie czujemy się komfortowo, jednak wnętrze mniejszej siostry wygląda znacznie ciekawiej. Do zastosowanych materiałów i jakości ich spasowania ciężko się przyczepić.

000205

Deska rozdzielcza wykonana jest z miękkiego plastiku, wstawki nieźle imitują drewno, a skóra na fotelach jest bardzo przyjemna. Jednak największą przyjemność odnajdziemy na tylnej kanapie. Ilość miejsca jest nieziemska – sami odpowiedzcie sobie na pytanie – ile jesteście w stanie wymienić aut, w których można na tylnej kanapie swobodnie założyć nogę na nogę? No właśnie – Superb nie tylko daje miejsca tyle, co Mercedes klasy S, wygodę podróżowania zwiększają takie detale jak podnóżki, czy sterowanie fotelem pasażera z tylnej kanapy.

000218
Oceńmy teraz auto z punktu widzenia kierującego – na miejsce prezesa jeszcze wrócimy.
Testowana Skoda Superb wyposażona została w benzynową jednostkę z doładowaniem turbiną – 2.0 TSI o mocy 200 KM i maksymalnym momencie obrotowym wynoszącym 280 Nm. Silnik został połączony z automatyczną, 6-biegową skrzynią dwusprzęgłową DSG. Zestaw ten gwarantuje natychmiastową reakcje na pedał gazu i dynamiczne przyspieszenie w każdych warunkach. Sposób rozwijania momentu obrotowego jest jednak bardzo wyważony – samochód nie wgniata pasażerów w fotel niczym samolot, lecz delikatnie i z gracją przyspiesza. Czas rozpędzania do 100 km/h wynosi 7,7s, więc pod względem dynamiki pojazdu nie ma do czego się przyczepić. Szkoda, że nie zdecydowano się na zastosowanie skrzyni o 7 przełożeniach, gdyż powyżej 120 km/h w aucie robi się dosyć głośno – nawet na 6 biegu silnik ma już dosyć wysokie obroty, co podczas dłuższej jazdy autostradą staje się irytujące. Układ kierowniczy, jak na niemieckie auto przystało, jest odpowiednio sztywny, bezpośredni i daje uczucie komfortu oraz bezpieczeństwa wszystkim generałom, posłom i samorządowcom Rzeczpospolitej Polskiej. Pochwała należy się za zawieszenie pojazdu. Klasyczne kolumny McPhersona i konstrukcja wielowahaczowa z tyłu gwarantują wysoki komfort podróżowania – Skoda Superb znakomicie radzi sobie na mnogich nierównościach poprzecznych, nawet tych występujących w zakręcie. Tak, więc, do ogólnego zadowolenia kierującego brakuje bardziej dopracowanego układu kierowniczego.
Chociaż, Skoda zdecydowanie nie daje frajdy z jazdy – to uczucie wywierają auta sportowe, które po prostu są do tego stworzone. Odczucia płynące z poruszania się tym autem nazwałbym błogością. Siadając na fotelu w białej koszuli i pantoflach odprężamy się, wrzucamy bieg i powoli, z gracją przemykamy spowitymi nocą ulicami Warszawy, czując się niewidocznym dla przechodniów.

000209

Patrząc na auto z pozycji Pana Prezesa, szukającego auta służbowego, ciężko jest znaleźć rozsądniejszy wybór. Różnice cenowe między Superbem a autami, które moja konkurować przestrzenią tzn. BMW serii 5, Mercedesem klasy E, czy Lexusem GS sięgają nawet 80 tysięcy złotych, czyli ponad połowę wartości testowanego samochodu. Pod względem wyposażenia Czesi depczą rywalom po piętach. Auto jest wyposażone m.in. w adaptacyjne reflektory Bi-ksenonowe, wszelkie systemy bezpieczeństwa, ogrzewane i wentylowane siedzenia (ogrzewane również z tyłu), rolety przeciwsłoneczne, niezły system audio, a także asystenta parkowania, który faktycznie działa i nie wymaga większej ingerencji od kierującego niż dodawanie gazu i naciskanie hamulca. Funkcjonalność zwiększa system TWINDOOR, czyli możliwość otwierania bagażnika jak w sedanie, bądź razem z szybą tylną, jak w prawdziwym liftbacku.

000199
Za 140 tys. dostajemy, w pełni wyposażona, niesamowicie przestronna i dynamiczna limuzynę. Jednak nie tylko przestrzeń jest decydująca przy zakupie samochodu – liczy się jeszcze magiczny czynnik prestiżu i pociągania ze względu na markę czy status. Superb jest po prostu hiperpoprawny – bez wodotrysków i zbędnych bajerów, lecz schludne i z klasą. Jednak brakuje mu tego magicznego pierwiastka, który przyciągnie do salonu nie tylko ze względu na cenę.

 

 

 

000194

Michał Zdunek

Michał Zdunek