TEST DRIVE : Lancia Thema

Test Drive

TEST DRIVE : Lancia Thema

IMG_1040

 

Lancia Thema – wielu nazywa ją owocem mariażu Fiata z Chryslerem, a w rzeczywistości jest to Chrysler 300S z ładniejszym znaczkiem. Zaraz posypią się gromkie opinie „amerykańskie to się nie prowadzi”, „tandetne plastiki!”, czy „o matko! Ile to pali?!”. Jednak nie taka Lancia straszna, jak ją malują. No właśnie, zacznijmy od wizerunku…
W Polsce auta zza wielkiej wody postrzegane są, najogólniej mówiąc, źle. Większość kierowców z politowaniem patrzy na wynalazki tamtejszej motoryzacji, nigdy nawet nie siedząc za ich kierownicą. Głównie auta typu Chrysler 300M czy Dodge Neon pokazują się na naszych ulicach i trzeba przyznać, że wyglądają tandetnie i nudno. No, ale ta moda przeminęła razem z rokiem 2005. Amerykanie (wbrew pozorom) też potrafią zaprojektować coś ciekawego. Pomijam auta sportowe jak Corvette, Viper czy Mustangi, jednak nawet zwykły sedan potrafi zawrócić przechodniom w głowie. I tu pojawia się haczyk. Amerykańskich wozideł z przekonania nie lubimy, a na ulicy podobają się.
Nie inaczej jest z testowaną Lancią Themą aka Chrysler 300S. Wielkie koła, masywne przetłoczenia, sylwetka godna czołgu i ogromne rozmiary przykuwają wzrok.IMG_1106 Patrząc na to auto, najłatwiej jest mi wyobrazić je w nowojorskiej małej Italii. Wybrukowana uliczka, trattoria prowadzona przez sycylijczyka, mocne eIMG_1051spresso, włoski gangster w Stanach Zjednoczonych, pranie brudnych pieniędzy, haracze i wymuszenia. Pobudka. Wróćmy na warszawskie ulice.
W miejskim gąszczu Lancia prezentuje się wyśmienicie. Agresja wypisana na nadwoziu auta wzbudza respekt i zainteresowanie wielu kierowców. Nisko siedząc i wciąż widząc przetłoczenia ogromnej maski nasze ego niesamowicie rośnie. Nie jest to samochód dla filigranowej kobiety. Thema zdaje się tryskać testosteronem i… syntholem. Jednak my postanowiliśmy złapać byka za rogi i nauczyć dobrych manier. Na naukę savoir vivre`u zabraliśmy go do niemalże 250 letniego Pałacu w Jabłonnie.

 

Pierwsze spotkanie samochodu z angielskim parkiem krajobrazowym wyglądało jak bieg Tarzana przez dżunglę. Jednak wzniosłość otoczenia i barokowo-klasycystyczny pałac po chwili okiełznały auto. Lancia pokazała swoje drugie ‘”ja”. Krępa sylwetka samochodu, ukazała się niczym mężny Król Artur na zamku Camelot. Prezencja samochodu nie gorsza, niż niemieckiej limuzyny…

IMG_1211
Po wyjeździe z posiadłości auto wraca do swojego narowistego charakteru. 286 koni mechanicznych wyrywa do przodu przy każdej okazji. Chociaż zarówno przyspieszenie, jak i dostępny moment obrotowy są godne pozazdroszczenia (7,7s do 100km/h i 340Nm), to coś jest nie tak. Pomimo, że samochód na papierze jeździ świetnie, to w kabinie tego nie czuć. Moc jest, choć nie do końca wiemy gdzie. Jednak trzeba przyznać – stara amerykańska szkoła – moc z pojemności, to jest to, co lubimy najbardziej. 3,6 litrowa jednostka w ukłaIMG_1371dzie V6 nie jest, co prawda v-ósemką, chociaż aksamitną pracą potrafi zauroczyć. Na szczególną uwagę zasługują wrażenia akustyczne. Zwiększaniu obrotów towarzyszy cudowna symfonia – gardłowy, stłumiony bas nie wydobywa się z miliona klapek i wielkich głośników. Tu nikt, nic nie udaje. Kto nie wciskał w tym aucie pedału przyspieszenia dla samego dźwięku, niech pierwszy rzuci kamień! Taka zabawa kończy się niestety dosyć szybką wizytą na stacji paliw. Trzeba się liczyć z wysoką masą, dużą pojemnością silnika i ogromnymi gabarytami – zużycie paliwa na poziomie 16 litrów w mieście nie powinno szokować.

 

Na pochwałę nie zasługuje IMG_1391skrzynia biegów. Konstrukcja o ośmiu przełożeniach niestety nie dorównuje stosowanym przez BMW czy Mercedesie. Jazda po pewnym czasie staje się odrobinę uciążliwa przez zbyt częste redukcje i szarpanie towarzyszące zmianie biegów. Sytuacji nie poprawiają łopatki przy kierownicy – przy korzystaniu z nich, zmiana przełożeń zdaje się trwać wieki.

 

 

 

 

In plus – wnętrze. Jego wygląd to kwestia dyskusIMG_1359yjna, jednak na jakość użytych materiałów nie można narzekać. Delikatna, dwukolorowa skóra Poltrona Frau i miękkie plastiki tworzą poczucie luksusu. Drewniane dodatki i chromowane akcenty rozświetlają wnętrze dodając stylu. W nocy, auto prezentuje się jeszcze lepiej – niebieskie diodowe podświetlenie zegarów jest po prostu genialne!

 

 

 

Dłuższą podróż umilą wielkie, komfortowe fotele. Nie potrzebna tu regulacja w 30 płaszczyznach – wyprofilowanie oparcia i idealna twardość wystarczą. Co więcej, fotele są podgrzewane i wentylowane.
Jakość podróży poprawia dobre wyposażenie. W aucie znajdziemy takie zabawki jak podgrzewane i chłodzone uchwyty na napoje, wentylowane siedzenia, wspaniały system nagłośnienia sygnowany przez Harman/Kardon czy rozbudowany system multimedialny z kamerą cofania.

 

IMG_1340

Auto jest pełne sprzeczności. Wnętrze nie każdemu przypadnie do gustu, skrzynia biegów ma specyficzną kulturę pracy, a z zewnątrz niektórzy się przestraszą. Niemniej, Lancia Thema ma w sobie coś, przez co ciężko jest się z nią pożegnać na koniec testu. Zwalista sylwetka i włoski znaczek – wydaje mi się, że sam Al Capone by się nie powstydził.
W każdym razie, spieszmy się kupować Lancię, tak szybko odchodzi. Model dostępny jest już tylko na składach dealerskich.

IMG_1557

Michał Anulewicz

Michał Anulewicz

Redaktor naczelny. Swoją przygodę z samochodami rozpoczął w wieku 14 lat z niewielkim budżetem i Fiatem 126p jego Dziadka. Miłośnik Mercedesów i filmów o amerykańskich mafiozach (Śmierć w Wenecji to jego ulubiony). Dwa litry to może mieć karton soku.

Warsaw